na każdy temat (Reklama: zaginarki ,Kredyty )
Helva nie starała się teraz myśleć logicznie; zamiast tego całkowicie zaufała swojemu instynktowi, podpowiadającemu jej i melodię, i słowa: Moja jest śmierć, na zawsze moja Po czym zanuciła tę samą frazę o tercję wyżej, gdy posłuszni Aliothańczycy wiernie ją za nią powtórzyli. Odniosła wrażenie, jakby miała do dyspozycji niewiarygodnie wyćwiczony chór, co postanowiła wykorzystać bez cienia skrupułów. Sen mnie omija, nie znam spokoju. Teraz o kwintę niżej: Sny bez końca dręczą mnie. Znowu podniosła głos o septimę. Chór wtórował jej, zwielokrotniając celowy dysonans, który miał pobudzić w duszy najbardziej intymne struny i na wskroś przeszyć trzewia słuchaczy tęsknotą. Chcę w ciszy zasnąć, odejść w śmierć. Głos Helvy niepostrzeżenie zmienił barwę stał się lekko schrypniętym, pełnym tęsknoty tenorem. Powróciła do pierwszej frazy piosenki: tym razem jej baryton przybrał nieco ironiczne brzmienie. Moja jest śmierć, na zawsze moja. Chcę w ciszy zasnąć, odejść w śmierć. Końcowe słowa ułożyły się już w wyraźne crescendo szyderstwa, a ostatnia głoska ciągnęła się jeszcze długo po tym, jak posłuszny chór zakończył powtarzanie lamentu

(Reklama: Atrakcje weselne )
